31 października 2019 Janusz Gałka

Romantyczna podróż Rovos Rail z Wodospadów Wiktorii do Pretorii – rok później

rovos rail

Romantyczna podróż Rovos Rail z Wodospadów Wiktorii do Pretorii – rok później

Niektórzy uważają, że dobre wspomnienia muszą się “uleżeć” – jak wino w ogranym przysłowiu, lub rumiana dzierlatka w stogu siana – mniej banalne, choć mało poprawne w kraju 5 literatów – noblistów. A zatem uleżały się. Po roku z okładem zapraszam do opowieści o Rovos Rail – pociągu, który w mojej ukochanej Afryce, dzierży – jak znany Feliks – palmę pierwszeństwa w kategorii the best of …

(english? scroll down please!)
 

Ja i pociągi – trudna relacja

Nie będąc filem kolejowych modeli (jestem pewien, że ten rodzaj miłości ma swoją nazwę własną), a uczęszczając w czasach licealnych do krakowskiej stołówki PKP przy ulicy Filipa, zastanawiałem się często nad estymą niektórych do … pociągów. Jak niejeden z Waszych rodziców – droga młodzieży – podróżowałem w latach młodości, po naszym pięknym kraju, tym prawie jedynym (był jeszcze autostop na książeczki, rzadki PKS i maluch na talony) środkiem lokomocji. Podróż jest tutaj oczywiście słowem na wyrost. Do dziś z bólem żołądka wspominam męczarnie – o nazwie Kielce – Wrocław – 8 godzin w śmierdzącej toalecie. Podobny entuzjazm towarzyszył rozerwaniu spodni marki dżins, gdy wsiadałem po “Sylwestrze” przez okno lukstorpedy Zakopane – Kraków. Po latach przyszło nowe, a z nim TGV z Lyonu do Paryża poniżej dwa ha i shinkansen z Kioto do Tokio w two forty. Przyszła też eureka – odkryłem – jak mawiają w niektórych kręgach – pociągowe luksury, czyli pociągi … deluxe.

Rovos Rail RPA
Rovos Rail RPA

Podróże pociągami – kaprys, nostalgia, czy łej of lajf?

W czasach taniolotów do Londynu od 5 zeta, plecakowego glampingu w Sydnej i studenckiego wiosłowania wśród gór lodowych na Alasce, podróże pociągiem jawią się – na pierwszy rzut oka – jako produkt z prekambryjskiej Biedronki (nomen omen owady przeżyły dinozaury i mają też zamiar przeżyć nas. Taka biedronka na przykład – prekambr normalnie – naukowo niepotwierdzone …). Czy stukot żelaznych kół budzi w Was jakieś emocje? Maglev, wspomniane TGV czy bullet trainy – to demony prędkości, ale 30 km/h z piskiem, zgrzytem i tatam tatam, tatam, tatam? Czujecie różnice między high tekiem a Orient Expressem, Royal Scotsmanem, czy najnowszym Belmond Andean Explorerem? A może nie chodzi tu o czucie, a o doświadczenie? Zapraszam do mojego szkiełka i oka o Rovos Rail.

Stacja kolejowa gdzieś w Zimbabwe
Stacja kolejowa gdzieś w Zimbabwe

Rovos Rail – Victoria Falls Hotel – tutaj wszystko się zaczyna (lub kończy jeśli złapaliście skład z Pretorii)

Gdy wiele lat temu przekroczyłem po raz pierwszy progi hotelu Victoria Falls – wydawało mi się, że śnię, bo na podróż w czasie było za wcześnie (przedpołudnie). Substancja, wystrój, wiekowe plakaty pocztowe i boy hotelowy w liberii – czasy wiktoriańskie jak w pysk (pardon mesdames) strzelił. Po latach – prawie żadnej zmiany (poza strzelaniem na odlew). Jedynie ten pociąg – jak ze starych pocztówek – kolonialny Rovos Railczeka by szarpnąć w kierunku Pretorii – w romantyczną podróż do dawnych wspomnień, po klasyczne safari w Parku Narodowym Hwange, pyszne śniadania z widokiem na pędzące zebry i wyszukane koktaile z zachodem słońca. OMG juz kleicie się od cukru?

Rovos Rail tuż przed boardingiem

Zanim zatrąbią wsiadanego, winien wam jestem krótkie wyjaśnienie – skąd znaleźliśmy się w pobliżu wodospadów Livingstona? Tego lata podróżowałem w gronie dorosłych i młodzieży licealno – studenckiej. Zacność pierwszych dorównywała poziomem rozedrganiu i aktywności drugich. Podróż rozpoczęliśmy od okolic Okavango i Savuti w Botswanie. Tam doniósł nas czarterowy Pilatus z Johanesburga. Oj dużo było na jego pokładzie uciech i przygód, które lepiej, aby dla dobra opwieści, pozostały za nieprzeniknioną zasłoną milczenia:). W Savuti byliśmy jednymi z pierwszych klientów w oddanym po kapitalnym remoncie Belmond Savute Elephant Lodge. Nie wiem jak jest tam dzisiaj, bo minął już rok – wtedy zmiany były spektakularne. Nowe wille wykończone w wysokim standardzie, przytulny lounge, piękny taras z wbudowanym basenem i kryjówką do obserwacji zwierząt. Co nie uległo zmianie? Ludzie – wspaniały zespół oddanych temu miejscu pracowników, którzy już po pierszym szejking hends – stają się waszymi przyjaciółmi. Ich wiedza i doświadczenie dały nam niezapomniane chwile w buszu, podczas sundownerów i pysznych kolacji w tradycyjnym boma. 

Te cudowne chwile jednak już za nami. Siedzimy w hotelowej (Vic Falls) restauracji, sącząc lekarstwo na bazie chininy w oczekiwaniu na załadunek. Już czas! Dołączamy do grupki nowych, a także jak się za chwilę okaże – powracających na pokład pasażerów. Kierownik pociągu – zwany tutaj train director przyjmuje nas w wątpliwej urody sali hotelowej (Victoria Falls należy co prawda do Leadings Hotels of The World, ale tylko nieliczni spodziewają się tutaj poziomu The Dolder Grand). Przemówienie kierownika również nie grzeszy urodą. Kilka technicznych informacji i powitanie stałych klientów, to wszystko co dzieli nas od “wsiąść do pociągu … byle jakiego”.

Rovos Rail odjazd z Victoria Falls

Podzieleni na … wagony trafiamy po czerwonym dywanie do naszych przedziałów. Rovos Rail to raczej luksusowe doświadczenie, korzystają z niego klienci przywykli do hotelowych apartamentów, a te zwykle są … duże. Pociąg z Victoria Falls do Pretorii ma trzy kategorie suite i jedynie odmiana Royal (16 m2) daje poczucie przestrzeni. W najmniejszym Pullman Suite (7 m2) zmieściło się jednak łóżko (!) zwane sofa bed, które w ciągu dnia może zostać zamienione w wygodną … sofę. Jest też łazienka z toaletą, umywalką i prysznicem. Z praktycznych udogonień warto wymienić sejf, klimatyzację, wewnętrzny telefon, gniazdka 230 V (amperaż pozwala na zainstalowanie własnego ekspresu do kawy – ci co z nami podróżują wiedzą o czym mowa:)), konwertery do gniazdek, czajnik do wody, pantofle i szlafrok, suszarka do włosów. Mnóstwo tu również innych drobiazgów – kosmetyki, repelenty na komary, worek na odzież przeznaczoną do pralni i oddzielny na … buty, aby lśniły wieczorem. W kategorii Deluxe Suite (10 m2), która jest odrobinę większa macie dodatkowo: stolik z dwoma fotelami, większe łóżko i … lodówkę. Miłym akcentem w każdym z przedziałów są ciasteczka do herbaty i butelka wina. Nie jest to jednak wystarczający powód aby pić w samotności;). W wagonie zwanym library serwowana jest codziennie high tea. Nazwa i obrzęd mogą być mylące, albowiem to tutaj dane mi było pić pyszną margaritę frozen – co nie jest poważnym wykroczeniem – zważywaszy, że Jej Wysokość Królowa Angli pija w tym czasie G&T. Osobiście z wagonów gdzie można skosztować fermentatów, bądź destylatów preferuję jednak ten o swojsko brzmiącej nazwie – bar. Połączenie go z wagonem obserwacyjnym to strzał w dziesiątkę. Barman nie ma daleko z dostawą, a my nie tracimy z oczu pięknych zachodów słońca, zwierząt i baobabów – to jedna z licznych wisienek na torcie podróży z Rovos Rail.

Z jaką prędkością podróżuje Rovos Rail i czy na trasie z Wodospadów Wiktorii do Pretorii podróżuje się nocą?

No cóż – być może słyszeliście, lub czytaliście różne opowieści na ten temat. Nie koniecznie dawałbym wiarę tym, które mówią, że pociąg stoi nocą na stacji, a wasz sen jest komfortowy. Komfortowe i owszem jest … łóżko, ale sam pociąg porusza się według bliżej nieustalonego rozkładu, który uzależniony jest od lokalnych uwarunkowań. Czasem brakuje lokomotywy, bo maszyniści jedzą akurat obiad i trudno im w tym przeszkadzać (to może i żart, ale jak tu wytłumaczyć trzygodzinny, bezcelowy postój na wątpliwej urody bocznicy w oczekiwaniu na lokomotywę, którą akurat pamieniali?). Czasem to zła jakość torów nie pozwala na szybszy pęd składu. Generalnie przygotujcie się na średnią prędkość nie większą niż 30 km/h oraz na podróż nocą (aby nadrobić stracony podczas obiadu czas). A podczas podróży nocą – wiadomo – koła stukają, zwrotnice zgrzytają, a wagon się buja:).

Obserwacja zwierząt w Parku Narodowym Hwange

Mam za sobą dziesiątki game drive’ów w wielu miejscach w Afryce. Co jest kul w tych realizowanych podczas podróży pociągiem? Nasz super skład zatrzymuje się w środku “ziemi niczyjej”. Tam czekają na pasażerów dobrze wyposażone samochody safari, a starsi z podróżników, mają nawet małe schodki pomocne przy wsiadaniu. Game drive nie jest długi, ale – tutaj niespodzianka – nadspodziewanie ciekawy i obfitujący w zwierzynę. Oczywiście – it’s nature – czyli nie zawsze jest tak samo. My jednak mieliśmy możliwość obserwacji lwów, słoni, wielu antylop i zebr. Była też próba tropienia lamparta – wiadomo jednak co to za kot;)). Co przypomina o tym, że nie jest to wypad organizowany w ramach pobytu w lodgu? Że trzeba wrócić na czas, bo nikt nie będzie czekał ze śniadaniem (pysznym w buszu), a jeśli przegapimy odjazd pociągu to …. wiadomo – maszyniści pójdą na obiad:)). Dalszą obserwację zwierząt można prowadzić już z pokładu pociągu i jest to niezwykłe przeżycie, gdy żyrafy, lub zebry galopują wzdłuż torów…

Jakość jedzenia na pokładzie Rovos Rail

Aby wam sie lepiej czytało przyjmijcie zalecany przez lekarzy kieliszek czerwonego. Polecam odkryty w tym roku przeze mnie w przepięknym nowym lodgu Cheetah Plains – Saronsberg 2016, Seismic. To blend 46% Cabernet Savignon, 15% Merlot, 14% Cabernet Franc, 14% Petit Verdot, 11% Malbec. Okrycie dokonane dzięki znakomitemu fachowcowi – Duane Hendricksowi. Przepraszam, za tę małą dygresję! 

Zatem jedzenie na pokładzie Rovos Rail określam jako excellente! Uprzedzam jednak, że ma ono niewiele wspólnego z supernowoczesną i wystudiowaną w detalach kuchnią fusion. To solidne, sprawdzone przepisy, zankomicie skomponowane przez pokładowego szefa. Tajemnica tkwi w owej solidności i świeżości użytych składników. A jeść w pociągu można “na okrągło”. Podczas leniwego śniadania złapią was za podniebienie świeże (i słodkie) owoce różnej maści, wybór muesli i wędlin oraz co oczywiste – jajka w koszulkach i bez. Atmosfera jest tak przyjemna, że ani się obejrzycie gdy śniadanie przejdzie wam nieopostrzeżenie w … lunch. A ten pochłoniecie bo wybór jest – jeśli dobrze pamiętam – trzydaniowy. Również wegetarianie nie odejdą głodni od stołu. Gdyby i lunch się przedłużył (bo akurat stado bawołów przeszło przez tory i kucharz musiał to zobaczyć) skończycie na królewskiej herbatce z – a jakże! – małym co nieco. Potem następuje krótka, acz konieczna przerwa. To czas na lukturę, przeglądanie zdjęć, lub poprostu drzemkę w zaciszu waszego przedziału. Wierzcie lub nie potrzebujecie tego wytchnienia! Bo gdy wagon barowy otworzy swe podwoje tuż przed kolacją, musicie być zwarci i gotowi jeśli chcecie podziwiać zachód słońca z platformy obserwacyjnej! Czeka tu na was szalona feria barw, leniwy ruch wagonu, świetne koktaile i żądni tych samych wrażeń współtowarzysze podróży. Po przyjęciu afrykańskiego medykamentu w podwójnej dawce (działanie naukowo udowodnione), jesteście  gotowi na kolację. A w zasadzie … prawie gotowi. Bo na kolację w Rovos Rail trzeba się wystroić! To nie żart! Panowie nie zostaną wpuszczeni bez marynarki i krawata, tudzież muchy. Panie muszą być obowiązkowo odziane w suknie wieczorowe (!). Powiem wam, że mnie to akurat leży. Po całym dniu przygody, safari i relaksu przychodzi ochota na celebrację. W tym miejscu ucieszy was wiadomość, że pranie i prasowanie jest na pokładzie za darmo (w granicach rozsądku – nie przyjmuje się sukien balowych i sutann biskupich).

Rovos Rail instrukcja brania prysznica

Prawie byłbym zapomniał! Jestem wam winien krótkie vademecum z pokładowych ablucji prysznicowych. Wszystkie przedziały posiadają prysznice, a jedynie ich wersja royal, ma także i wannę. Wszystko jest czyściutkie i odpowiednio przygotowane (ręczniki, kosmetyki itp.) aby służyć przyjemności brania prysznica o poranku, w południe, czy wieczorem. Musicie jedynie pamiętać, że ta przyjemna czynność wymaga w tych warunkach planowania strategicznego. Podczas południowoafrykańskiej zimy (europejskie lato), poranki i wieczory potrafią być chłodne, a nawet zimne. W waszej małej łazience jest jednak na to rada – mały promiennik nad wejściem da pożądaną temperaturę. Nie bądź oporny na dobre rady i weź prysznic, gdy pociąg pozostaje w bezruchu. Chyba, że jesteś koneserem kąpieli na łodzi przy 5 – metrowej fali. Wtedy rób co chcesz. Wystarczy, że przytrzymasz się mocno, a przed podróżą poszlifujesz swoją formę w tańcu na rurze…

Inne sprawy, które nie zmieściły się wyżej

Obsługa na pokładzie Rovos Rail

Gdybym miał coś tutaj zmienić to na pewno jej … uniformy. O ile stroje panów przystają do atmosfery i dekoracji pociągu, o tyle ubiór pań jest raczej … nudny i przypomina szary uniform guwernantki – powiem więcej niani McPhee ze znanej serii dla dzieci. 

Zespół na pokładzie jest bardzo miły i używając terminu webowego – bardzo responsywny;). Mój przykład to potwierdza. Kierownik pociągu pomógł mi w załadowaniu mojej karty w kolejne gigabajty na samotnej stacji – jego sładka tejemnica skąd je wytrzasnął? Czego mi brakuje? Bardziej serdecznej relacji, którą zwykle dostajesz w Afryce w każdym z odwiedzanych lodgy. Obsługa jest bardzo uprzejma, ale … wycofana. W mojej opinii być może w podróży Orient Expressem taki stan relacji pasażer – staff jest pożądany. W Afryce panują jednak inne zwyczaje. Uśmiech i otwartość na spotkanie są tym po co do niej wracam.

Platforma obserwacyjna – the Observation Deck

Jest delikatnie mówiąc mocno oblegana – trochę jak basen w wypełnionym turystami niemieckimi  hotelu w Turcji. Niestety nie ma żadnego lokalnego savoire vivre, które pomogłoby w rozwiązaniu tej niezręcznej sytuacji. Nie pozostaje nic innego jak polegać na jakości i dobrym wychowaniu klienteli, która podróżuje z wami…

Ogólne wrażenia z podróży Rovos Rail

Już nie mogę się doczekać kolejnej poróży. Ktoś chciałby dołączyć?

Sunset view from the Observation Deck Rovos Rail
Zachód słońca z Observation Deck Rovos Rail

Rovos Rail from Victoria Falls to Pretoria a year after;)

Train travels. In the times of low cost airlines, backpackers glamping in Sydney and students paddling along icebergs in Alaska, how traveling in a train can be still considered as an adventure? Is this kind of travel attractive? Is it “competitive” to all other forms of traveling? Does it deliver the same level of emotions as mentioned above? Many say that taking a bullet train in Japan or Maglev in China or maybe TGV in France is a must. But are you pushed to make it because it’s so “fast” unique or just to try it out? Or maybe it’s because you just want to move from point A to B and these are the most convenient means of transport? 

Do you feel the difference between old times Orient Express – Rovos Rail and modern trains?

Maybe it’s not about feeling but experiencing;). There are many romantic railroads all over the world. With the most known route – without the shadow of a doubt – between Paris and Istambul (not only due to Agata’s Christie criminal “Orient Express”). It’s not just a travel, it’s a journey through the times, tastes, luxury sevices and amenities, but it’s also a great time to visit sights and meet interesting characters. What about Royal Scotsman in  … Scotsland? To see the famous castles or play golf in golf … fatherland or maybe just to taste great single malts in many local destileries? To single … pardon to simple? Try the great and latest Belmond Andean Explorer between Cusco and Arequipa and extend it to world renown Machu Picchu (have you ever tried your pisco sour on this route? How do you say? Awesome?!:))

Rovos Rail the departure venue

When I first entered Victoria Falls hotel many years ago traveling with a group of friends I had a feeling that what’s happening around is just a dream and I went a century back. All these old posters announcing Royal Post delivery from London via Kairo and Victoria Falls to Cape Town, all these stories about Victoria’s Queen visit and New Year’s Eve nobel balls made me speechless. And then I saw it! An old style train accepting passengers in its colonial interiors. Rovos Rail was ready to take us on a romantic journey through old times and classic safaris. To show us icredible landscapes of Hwange National Park, to serve us world cusine and let us feel special even for these short 3 days and 2 nights.

Rovos Rail and time before we got on board

Some years later I am having preboarding lunch in Vic Falls hotel with some extrordinary passengers. We have started our escapade a few days ago in Bostwana’s Okavango and Savuti. We chartered a plane from Johannesburg via Maun to a tiny airstrip I remember from my previous visits (lots of fun onboard, not to be told in public;)). I have chosen Belmond Savute Elephant Lodge with a goal to be one of the first guests using this heavily refurbished lodge. Changes are spectacular! I have been here before and of course what didn’t change is the great hospitality delivered by fantastic team of employees, who become your friends immediately after you enter the place. Where are the changes then? The rooms – villas, everything new and of greatest quality, the lounge, the bar, the deck, the swimming pool, the restaurant and a very requested not only by photographers – big hide. We had great time there, beautiful sightings, amazing sundowners and charming boma dinners. But all this is a past now, as we are sipping our gin and tonics, chosen from many signature coctails of Victoria Falls Hotel restaurant.

It’s time for departure! We join a crowd of many new and some reapetting passengers to listen to the welcome speech of train manager. The place we gather isn’t very impressive (Victoria Falls Hotel is a member of Leading Hotels of The World, but you don’t come here for the luxury. Rather history is a trigger which brings you here), so isn’t the speech – some technical details and welcome addresses to some old friends.

Rovos Rail Victoria Falls departure

We have been divided into cars and are asked to enter our suites now. The crew has provided a red carpet to make us feel VIP (not very similar to Cannes Festival:) tough). We enter the train and here is where for some of us used to large hotel suites, the minor disappointment comes. Train has 3 different cabins. The entry level room is the Pullman Suite. Good enough for a couple with ensuite bathroom (the shower isn’t in a size to … accept a “romantic two” making ablutions at the same time). The next category is a Deluxe Suite – a slightly bigger compartment with a bit more storage room and sitting area. If you think that you need some more comfort (read: space) go for Royal Suite. There is a nice range of amenities from shooshiners to tooth paste and moskito repelents in all the cabins. Passengers can make use of a choice of tea, some cookies and wine. But why drinking in your own cabin is not likely as good as in other cars? There is a library car, where high tea happens (tea, but also drinks and snacks are served here). Personally however I am a fun of the bar car, connected directly with an observation deck, where the sunsets, spotting animals and … baobabs make this journey so much more unique.

What’s the speed of the Rovos Rail train and does it travel at night? 

Well you can hear different stories about this part of experience. I wouldn’t trust those saying train stays at the station and you will have a comfortable sleep. I mean comfort is here in terms of bedding, but train moves on his own schedule – or better say on a schedule set by local circumstances. Sometimes it is a locomotive, which is … missing – because drivers are having dinner at home (just a joke, but how would you explain the change of locomotive, which takes 3 hours on an ugly station?). Sometimes it’s just a bad quality of the rail road. All in one the everage speed seems not to cross 30 km/hour, there is some waiting time at the stations and the journey includes night drives (with all the tipical noises and movements the train makes during the journey).

Game drives at Hwange National Park

I have done tones of them all over Africa. The cool thing about train “game drives” is that you stop literally in a noman’s land, have your vehicles ready (well equiped with blankets and steps helping eldearly passengers to climb on board) and for the shortage of time, you can spot a good number of animals – at least we were lucky to see lions, elis, antylopes, zebras and smaller species. What reminds you that this is not a “lodge made” safari drive? That you have to return on time for the train to leave:). So don’t expect your driver to hang longer around lions stalking buffalos. Remember, he needs to deliver you on time for a common picnic breakfast (a brilliant one) and to catch a … train afterwards!

Food quality on board

Let’s start it proper and add some wine to make the dining experience fullbodied. Dinning is excellent here. Of course it’s nothing about a super modern, fusion cusine. The fresh ingredients, and meat quality however are up to the standards. You could literally dine (and drink) the whole day long if you wish. Starting late breakfast with great choice of fruits, some cold cuts and muesli from the morning buffet, all the way trough eggs made to order, you could easily extend your feast with a … lunch. Nice choice of – if I correctly remember – 3 mains. One always to cater for vegetarian needs. Taking your lunch late? No worries! you can finish it with a high tea in a nicely decorated Rovos Rail library car. And then, there is a break to read a book, work on your images or just relax in the privacy of your room. Believe me – you need it! As when the Rovos Rail bar car  opens before dinner, you will occupy the observation desk to admire the great sunset. The mind blowing colors, the lazy train movement, great cocktails and nice compagnon create the atmosphere you were waiting for on this journey. After taking double african medicine with finest G&T you are ready for a dinner. Acctually almost ready… You need to be dressed up! Yes, no joke! Jacket and tie for gentlemen and evening dress for a lady are a must. And you know what? I like it that way. After the whole day of adventure, being relaxed and enjoing the journey – you want to celebrate! There is a pressing and laundry service onboard (with some limitations).

Rovos Rail shower story

Oh I have almost forgotten! I owe you a short descritpion of the en suite shower experience. Everything is clean, well prepared (towels, amenities) to enjoy your everyday (morning, day or good night) ablution. Just remember to make a … plan:). During downunder winter time (European summer) evenings and mornings can be chilly or even cold. There is a small heater above your head – just switch it on and enjoy nice temperature in your tiny bathroom. Take my advise and try to shower, when train has it’s stop. Or maybe you like taking shower on a boat, with waves 5 meters high? Then clean your body whenever you want! Just hold tide and practice some pole dancing before you enter this journey:).

The rest of the show:

Service onboard Rovos Rail

I would work just a bit on staff personal etire. Although the Rovos Rail gentlemen uniforms are up to the train atmosfere and decoration, the ladies stuff is rather boring and reminds more a “grey” primary school teachers clothing than a passenger friendly travel assistants (remember Nanny McPhee movie?:)). The personal onbord is always very helpful an tries to response quickly to all clients needs. I was able to top up my gsm data account on one of the empty stations – thanks to train manager. What’s missing? Close up meetings – you usually get them in very good safari lodges accross Africa. Staff is very polite, but rather … withdrawn. I would say that maybe passengers are expecting very formal atmosphere onboard European Orient Express, but in my opinion not while traveling Rovos Rail in Africa.

The Observation Deck

Not easy to get a place when there are interesting sights on the way. There is no local savoir vivre that could make it easier. You have to rely on quality of clientele, which is occupying the space if you know what I mean…

Overall impression. Can’t wait to be back on board:). Anyone wants to join?

Zachód słońca z Observation Deck Rovos Rail
Sunset view from the Observation Deck Rovos Rail
Tagged: , , , , , , , , , , ,