Jak po raz pierwszy pojechać na Madagascar

27 marca 2020
27 marca 2020 Janusz Gałka

JAK PO RAZ PIERWSZY POJECHAĆ NA MADAGASKAR?

Bo na ile znam ten kawałek ziemi oderwany od Afryki – na jednym wyjeździe się nie skończy. Jakieś skojarzenia? Bilet do Nowego Jorku, Zoo w Central Parku, wybieg dla lwów, nocna impreza, drewniana skrzynia z portem docelowym „Afryka”, choroba morska od bujania na fali i miękkie lądowanie na plaży. Uff no to jesteśmy: Melman, Gloria, Marti, no i Ty czyli król Lew. To takie holy-łódzkie i pretensjonalne. A gdyby tak porządnie – jak prawdziwy niemiecki TUIturysta? Ausflug kaufen, cały pieniądz bezahlen, takie olinkluziw? A gdzieżesz tak! Się znam, wiem lepiej (ba najlepiej) i zrobię sam. Kto jak nie ja?

Lot na Madagaskar po raz pierwszy

Loty regularne

Sposób na odlot z Madagaskaru jest Wam zapewne powszechnie znany – pingwiny wiedzą jak! Ale przylot? No tak, przylot wymaga kontaktów międzynarodowych. Madagaskar ma oficjalnie trzy lotniska międzynarodowe: Antananarivo (TNR), Antisranana (DIE), Sambava (SVB). Największe z nich Antananarivo obsługuje kilka znanych i mniej znanych przewoźników: Air France (loty z Paryża), Kenya Airways (Nairobi), Turkish Airlines (Istambul), South African Airways (Johanesburg), Ethiopian Airlines (Addis Abbaba), Air Mauritius (Port Louis), Corse Air (Paryż), Air Austral (St. Denis Reunion). Antsiranana i Sambava choć mają status międzynarodowy – nie obsługują lotów regularnych.

Loty czarterowe dużych operatorów

Czwartym lotniskiem (a w zasadzie co do infrastruktury drugim) – nie wymienianym oficjalnie jako międzynarodowe (!) jest Nosy Be. Tutaj obsługiwane są loty zarówno regularne (Ethiopian, SA Airlink) jaki czarterowe – operatorów turystycznych (z tego lotniska korzysta między innymi Itaka dowożąc polskich turystów przy pomocy Blue Panorama). Podczas poszukiwania połączeń np. na Skyscanner zwróćcie uwagę, że większość linii nie lata codziennie, a niektóre z nich mają zmienne godziny przylotów, lub wylotów.

Loty czarterowe prywatne – jety

Do wyboru do koloru. Jeśli nie wiecie skąd wyczarterować i co ważne jak wynegocjować dobrą cenę skorzystajcie z milesaway.pl. Od 7 osobowych jetów typu Light Cabin – np. Cessna Citation XLS – 7 pasażerów i 4,5 h lotu, po Large Cabin – Bombardiera Global 7500 – 14 osób i 16 godzin lotu. Prywatne czartery mają sens gdy macie w planie ugryźć Afrykę od strony safari (niezależnie w którym z krajów), a podróż zakończyć wypoczywając np. na Nosy Ankao.

Loty czarterowe prywatne – lekkie samoloty – loty krajowe

To świetna alternatywa dla dziurawych dróg i lotów krajowych rozkładowych. Loty krajowe, a bardziej odpowiedzialni za ich logistykę bliżej niezidentyfikowani organizatorzy:), kierują się starą malgaską zasadą: „mora mora” – wyluzuj człowieku! Wschodnioafrykańskie pole pole, przy lokalnym mora mora – to naprawdę ekspres! Rada! Nigdy nie planuj lotów liniami krajowymi, jeśli nie masz minimum jednego dnia zapasu w swojej agendzie.

Wyczarterować można tu zatem: Beechcrafta Kind Air 100 (6-8 osób), Piper Seneca II (4 osoby), Cessnę Grand Caravan (12 osób) i Cessnę Caravan (9 osób). Dla przypomnienia! Małe rozmiary samolotów = ograniczony udźwig. Im jest Was więcej w pasie (waga sumo), tym mniej Wasze damy mogą zabrać kosmetyków. Jeśli zatem kochacie Wasze panie – musicie schudnąć do czasu wylotu na Mada, a w tym, na pewno pomogą Wam moi przyjaciele od diet wszelakich: ilove juice. Aaaa i byłbym zapomniał! Luki bagażowe mają bardzo wąskie wejścia – zrezygnujcie z plastikowych waliz na rzecz miękkich toreb – zaoszczędzi to Wam rozczarowań (odmowa zabrania bagażu) i potrzeby przepakowywania bagaży przed odlotem.

  • TO DOBRY POMYSŁ, ABY WYCZARTEROWAĆ LOKALNIE SAMOLOT JESLI PODRÓŻUJECIE GRUPĄ PO MADAGASKARZE

Pierwsze kroki po wylądowaniu na Madagaskarze – oczywiście po raz pierwszy – kasa

Do brzegu zatem. Przylatujemy do Antananarivo i pierwsze co chcemy zrobić to wymienić trochę ciężko zarobionej waluty, ukrytej przezornie w „nerce” na naszym brzuchu lub pod pachą. Uwaga! Wyjaśnijmy sobie jedno – złodzieje na całym świecie nie mają zielonego pojęcia gdzie trzymamy kasę podczas podróży. Waluta na Mada to Ariary – w miejscach poza wyspą może służyć jedynie jako materiał do tapetowania ścian.

Madagaskar to jednak kraj, w którym króluje cash. Jeśli pałacie nieodwzajemnioną miłością do plastików, revolutów, transferłajzów i podobnych – muszę was zmartwić – próby są, ale wyniki marne (halo halo! Nosy Be to Mekka! Jest już tam kilku Włochów, Polaków i Francuzów, a zatem wiedza i zrozumienie świata na wyższym poziomie).

Jeśli już musicie kartą to polecam Visę – na lotnisku prawdopodobnie i tak wam nie zadziała, ale bankomat jest. Gdyby przez przypadek zadziałał to ma limit – do niedawna 400 tys. ariarów (między nami – żaden bankomat na wyspie nie wypłaci wam więcej jak 500 EUR na … tydzień).

Pieniądze wymienicie zatem na lotnisku w kantorze, lub vis a vis parkingu przed „terminalem” w banku. Z uwagi na kurs wymiany otrzymacie za 1 EUR ok. 4000 MGA. W gratisie brązowa torba papierowa na masę kasy – taka jak ongiś na zero pół w Polsce. Oczywiście złodzieje na Madagaskarze nie wiedzą co jest w brązowej torbie i żeby im tej wiedzy nie udostępniać, radzę poupychać nadmiar papieru w zakamarkach waszego ciała i bagażu.

  • CASH TO NIEZMIENNIE NAJLEPSZA FORMA PŁATNOŚCI NA MADAGASKARZE. JEŚLI KARTA TO VISA

Drugie kroki po wylądowaniu na Mada – samochód z kierowcą

Oczywiście można jak australijski backpackers – żeby była jasność kocham tę nację – wyjść z lotniska i pójść gdzie oczy poniosą – wierzcie mi jednak nie macie tyle czasu co oni. Wasz kierowca powinien czekać na Was przed lotniskiem. Wynajem samochodu i samodzielna podróż przez Mada? Odradzam! Z wielu powodów. Pierwszy z nich to kiepskie drogi. Drugi wynajmowane samochody są stare i zużyte – potrafią „pęknąć” w środku niczego. Mój pękał 3 razy, a za czwartym zmieniłem na „nufkę” – 15 letniego dobrze utrzymanego (klima działała!) Land Cruisera. Trzeci – wasz kierowca jest waszym ochroniarzem, tłumaczem, przewodnikiem i zna życie lokalne, które wy tak chcecie poznać. Na popularnych forach podróżniczych znajdziecie wiele namiarów na lokalnych driver’ów – czytajcie je tylko uważnie – niektóre z nich to fake news’y.

Co zobaczyć będąc na Madagaskarze po raz pierwszy

A co nie możesz sobie tego wyguglować?;) Pardon… w końcu to mój job:). Zakładając, że pierwsza wasza wizyta jest jak wizja lokalna sapera na polu minowym – na paluszkach i a nuż się uda – proponuję tutaj podróżniczy Blitzkrieg. Przylot do Antananarivo już budzi pewne emocje.

Dobrze jest wybrać odpowiedni czas – unikając raczej pory deszczowej, która kiedyś – gdy wszystko było przewidywalne – trwała tu od listopada do kwietnia. Piszę tak bo w listopadzie 2018 miałem świetną pogodę przez cały wyjazd i dżdżu jak na lekarstwo. Z porą deszczową na Mada związany jest jeszcze inny temat – dżuma. Heloł, heloł! Nie boimy sie ok? Dżuma na tej wyspie to normalka i traktowana jest jak choroba sezonowa – jak nasza stara poczciwa grypa bez korony.

Park Narodowy Andasibe-Mantadia

W pobliżu Antananarivo (160 km na północny – wschód) macie Park Narodowy Andasibe-Mantadia. Oczywiście niektórzy z was, którym spieszno do lemurów zechcą zobaczyć … Lemur’s Park. 22 km od stolicy, 5 hektarów powierzchni i lemury, które jak głosi ulotka, są przyuczane do ponownego zamieszkania na wolności. Dla mnie zoo. Po co jechać taki kawał świata, żeby zobaczyć zwierzaki w zoo?

Park Andasibe-Mantadia ma 154 km2 i w zasadzie składa się z dwóch parków: Périnet i Parc National de Mantadia. Zobaczyć tu można przede wszystkim Babakoto, czyli w języku białego człowieka – Indri Indri oraz 13 innych gatunków lemurów. Polecam z przewodnikiem – widzi więcej i wie więcej:). Park jest dosyć „zaludniony” – bliskość stolicy i w miarę dobra droga robią swoje. Uważne przeczytany akapit o lotach wewnętrznych na wyspie podpowie wam, że dobrze jest zostawić ten park na koniec, gdy już wrócicie z objazdu Mada, robiąc sobie dzień wolny przed powrotem do kraju.

Z Antananarivo do Morondawy

W teorii uncle Google trasa ta powinna zająć ok. 11 godzin. Co nie wszystkim wiadomo wujek google nie rusza czterech liter z Mountain View w Kalifornii (podobnie jak Apple z Cupertino, a wszyscy wierzą w jego pogodę na iPhonie). Nie był na Mada i nie wie, że na ulicach kwitnie życie – droga w okolicy dużych miast jest zawsze w korku, a między nimi ludzie się socjalizują, a krowy zwane tutaj zebu są prawie święte. Jeśli zrobicie tę trasę w 12-13 godzin – możecie zatrudnić Kubicę żeby was woził do pracy. Dlatego – jeśli nie ruszacie wcześnie rano – zanocujcie w Antsirabe – to zawsze 170 km do przodu, a w miasteczku znajdziecie bardzo przyzwoite ubytovane. Ja spałem i bardzo sobie chwalę w Couleur-Café.

Droga NR34, która przecina Madagaskar ze wschodu na zachód (i w drugą stronę także), choć przez lokalne władze określana jest jako „asfaltowa”, w rzeczywistości jest pełna dziur i wymytych w porze deszczowej poboczy. Nie przeszkadza to kierowcom pędzić po 100 i więcej kilometrów na godzinę. Namierzone dziury „brane są” na dwa sposoby – z rozpędu, lub z gwałtownym piskiem opon i „łubudem” (rozmiar łubudu jest wprost proporcjonalny do głębokości dziury). Najstarsi Malgasze opowiadają o dziurach, przez które widać wieżę Ajfla.

Podczas mojej ostatniej podróży pierwsza oś urwała się kilka kilometrów za Antsirabe. Kierowca „załatwił” temat w dwie godziny, a ja miałem przywilej obserwowania lokalnego życia, siedząc pod daszkiem na pustaku, który służył mi za fotel. Miejscowi mechanicy ogarnęli temat na tyle sprawnie, że koło nie odpadło nam aż do Morondawy. Zanim jednak tam dotarliśmy, a dokładnie 11,5 km przed centrum miasta skręciliśmy gwałtownie w prawo, by rzutem na taśmę zobaczyć piękny zachód słońcach w:

Aleja Baobabów

To chyba pierwszy z obrazów – obok króla Juliana, który większość kojarzy z Madagascarem. Majestatyczne, wielusetletnie drzewa rosnące po obu stronach drogi między Morondawą, a brzegiem rzeki Tsirihibinia – drogi, że dodam – prowadzącej do prywatnego rezerwatu Kirindy i dalej do słynnego parku Tsingy de Bemaraha. Baobab, w którym schronienie znaleźli Staś i Nel nie jest li tylko tworem wyobraźni Sienkiewicza. W Zimbabwe w pobliżu Harare znajduje się drzewo, w którym jednocześnie może się schronić 40 dorosłych mężczyzn (ile kobiet nie sprawdzono;)). Aleja w pobliżu Morondawy jest wyjątkowa, ale wokół i na długo przedtem nim dotrzemy na miejsce, zobaczymy wiele – grubo ponad sto – tych gigantycznych drzew.

Baobaby o wschodzie, czy o zachodzie słońca? To złe pytanie, bo odpowiedź może być tylko jedna: o zachodzie i o wschodzie. Zachód zaliczcie koniecznie w drodze do Morondawy, a wschód już w trasie do Tsingy. Jeśli macie więcej czasu (cóż poza wypoczynkiem na plaży może was tu gonić?) znajdźcie sobie wygodną dziuplę i podobnie jak w paryskiej Chez Francais (na rogu Avenue Montaigne i Avenue George V) posiedźcie kilka godzin obserwując ludzi i lokalne sprawy. Mnie się to udało – w sposób niezaplanowany – dzięki temu, że w naszym pojeździe „poszła” druga oś. Ostatecznie postanowiłem nie pytać mojego kierowcy dokąd poszła – jakież to ma znaczenie w obliczu tak miłego przedpołudnia (zdjęcia). Gdy po kilku godzinach znużony upalnym słońcem powoli zapadałem w lanczową dżemkę (na głodnego) oś, a wraz z nią mój samochód i kierowca przyszli w umówione miejsce. „Ruszajmy!” – zawołał umorusany w smarze mój szofer. Ruszyliśmy, a trasa zapowiadała się nad wyraz ciekawa – naszym celem była bowiem miejscowość Bekopaka oraz położony w pobliżu …

Park Tsingy de Bemaraha

Droga do Bekopaki to nie przelewki. To miejscami prawdziwy off road i choć „na mapie”, która oficjalnie nie istnieje to ok. 200 km – przyjmij 8-9 godzin aby ją pokonać. Po drodze są dwie przeprawy rzeczne pierwsza w Belo Tsiribihina, a druga pod koniec podróży w pobliżu Bekopaka. No i ten … konwój.

Ze względów bezpieczeństwa samochody prywatne zbierane są w konwoje eskortowane przez policję. W moim przypadku w drogę tam, zdążyliśmy na ostatni z konwojów rzutem na taśmę, w drodze powrotnej (gdy urwała nam się trzecia oś, a w zasadzie pierwsza po raz drugi) stanąłem przed wyborem: wrzucić duszę na ramię i wracać na żywioł, czy zatrudnić lokalnego policjanta – na pierwszy rzut oka prawie pełnoletniego z Bronią. Piszę przez duże B nie dlatego, że chciał jechać ze swoją kobietą, ale z powodu wartej odrębnej opowieści historii z tym związanej.

Młodociany policjant z Bekopaki i broń przez duże „B”

Po zobaczeniu parku Little i Great Tsingy – o czym za chwilę – okazało się, że mamy trzeci brejk dałn naszego samochodu. Naprawa potrwała cztery godziny, a jedyny tego dnia konwój już dawno ruszył w drogę. Nie mając wyboru postanowiłem zatrudnić osobistą ochronę w postaci lokalnego policjanta. Udałem się w tym celu na posterunek i przy pomocy mojego kierowcy ustaliłem stawkę tej ekstra usługi. Dowódca placówki w szarży bliżej nieokreślonej, przydzielił mi młodzieńca – na oko w wieku mego starszego syna. Ten poszedł pożegnać się z rodziną (źle wróży pomyślałem) i już po 40 (!) minutach przybył w pełnym rynsztunku do naszego pojazdu. Wpakował się na tylne siedzenie i wtedy ją ujrzałem – jego Bronię. To znaczy on nią miał bronić nas, nie siebie.

Karabin musiał być rówieśnikiem flinty z zamkiem skałkowym. Byłem niemal pewien, że aby wystrzelić, należy go najpierw załadować i to od przodu. Policjant ujrzawszy moje wielkie oczy nie na żarty się przestraszył. Jego niepokój wzrósł jeszcze bardziej, gdy zapytałem ile ma naboi i czy to coś w ogóle strzela. W ramach wyjaśnienia podsunął mi pod nos otwartą dłoń, a na niej trzy (tree, drei, trois, tres w innych językach), słownie trzy naboje. W tej chwili skojarzyłem, że idealnie się składa: jeden dla niego, jeden dla kierowcy i jeden dla mnie… Co jednak z potencjalnym uzbrojonym po zęby przeciwnikiem? Zaprotestowałem! Nie o taką ochronę mi chodziło!

Nie pojadę dopóki nie zorganizują jakiegoś porządnego kałacha. Sytuacja bez wyjścia. Nerwowa wymiana zdań między kierowcą, a policjantem (miałem wrażenie, że wzajemnie się oskarżają). Wreszcie – cóż za ulga! Za dodatkowe 20 EUR policjant pożyczy AK-47 od kuzyna. Pobiegł. Wrócił spocony (czułem do końca trasy), ale szczęśliwy! Jest kałach z jednym magazynkiem! Pojechaliśmy. Trasa odbyła się bez większych przygód (jeśli nie liczyć docisku sprzęgła, który padł, no to jechaliśmy na dwójce przez ok. 80 km – zachęcam – co za przygoda:)).

Park Tsingy de Bemaraha podejście drugie

Gdy już szczęśliwie dotrzecie do Bekopaki czeka was tutaj niesamowite przeżycie. Autentyczna wioska malgaska z jej codziennym życiem, ciekawymi ludźmi i uśmiechniętymi dziećmi. Mnie tak bardzo przypomniała moją pierwszą wizytę w północnej Brazylii. Nazywam takie miejsca – radosna bieda – w odróżnieniu od (moim zdaniem) – smutnej biedy gdzieś w Azji.

Gdzie się tutaj zatrzymać? Wybór mówiąc delikatnie jest żaden. Jeśli jedziecie w sezonie najlepszym rozwiązaniem jest Soleil de Tsingy, jeśli jednak jedziecie jak ja – w listopadzie – pozostaje wam jedynie Le Grand Hotel du Tsingy, który z grandem nie ma wiele wspólnego. Dość powiedzieć, że dali mi tutaj nienajgorzej jeść, a reszta? No nie jest to miejsce na romantyczne randez-vous.

Tsingy de Bemaraha to park wpisany od 1990 roku na listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Składa się z dwóch części Little Tsingy i Great Tsingy. Powstanie masywu skalnego tworzącego ten park szacuje się na okres dolnej jury. Wiele milionów lat erozji doprowadziło do stworzenia niesamowitego krajobrazu pełnego ostrych krawędzi, skalnych iglic, jaskiń i grot skalnych, wśród których można spotkać różne gatunki lemurów.

Jeśli nie znajdziecie ich wylegujących się w promieniach słońca bezpośrednio na skałach, na pewno spotkacie je w cieniu lasu, który otacza to niezwykłe miejsce.

Bilet do Tsingy

Z pobytem w Bekopaka wiąże się sporo różnych opłat, które choć nie wysokie, mogą wydać się uciążliwe. Płacisz za prom, za wjazd do wioski, no i na koniec za wejście do parku. Tutaj pierwsza opłata jest za … wejście, druga za przewodnika, a trzecia za samochód. Wzorem wielu miejsc na świecie, gdzie ekonomia nie radzi sobie najlepiej, także na Madagaskarze – jako obcokrajowcy – płacimy znacznie więcej niż lokalesi. A zatem zagraniczniak musi wysupłać: 55 000 Ariarów, a Malgas – 2000 Ariary. Przewodnik dla grupy do 4 osób kosztuje 135 000 Ariarów, wjazd samochodem (jakoś trzeba się dostać do bram parku): 5000 Ariarów. Nie przyjmujcie tych cen jako pewniak. To stan na 2019 rok.

Uwaga! Zwiedzając park możecie wybrać różne trasy od półdniowych do całodziennych. Należy je zadeklarować w momencie kupowania biletu. Najbardziej popularną jest trasa: Andamozavaky. Zajmie Wam ona 4-5 h. Do przejścia jest ok. 4 km.

Madagaskar po raz pierwszy – czas na plażę

Ci, którzy mieli okazję „zażyć” Madagaskaru, być może podniosą larum i co? To już wszystko? A gdzie inne parki i rezerwaty, gdzie fossy i gdzie więcej lemurów, gdzie humbaki? Fossy – nie owijając w bawełnę – najłatwiej zobaczyć po podłogą bungalowów w Kirindy Lodge w Parku Kirindy Mitea – rzut kamieniem od Morondawy. A inne miejsca? Bójcie się Boga! Zostawcie coś na później! A poza tym każda wyprawa powinna mieć – po kurzu i znoju – happy end i po taki was zapraszam.

„Już nie ma dzikich plaż…” – otóż nie jest to prawda Pani Ireno. Na Madagaskarze jest ich w bród! Owszem, czasem trudno się do nich dostać, ale są! O Nosy Be i okolicznych wysepkach (boska Nosy Iranja), do których docierają rodacy nie będę się wypowiadał – są od tego eksperci.

O czym chciałem napisać? O Ille Sainte-Marie (zwanej również Nosy Boraha) i jej pięknym lodgu Princesse Bora, o sąsiedniej rajskiej Île aux Nattes z La Petite Traversee, o malutkiej wysepce Tsarabanjina, na której znajduje się znany z Mauritiusa i Malediwów hotel Constance,  o ANJAJAVY – miejscu na końcu świata, w którym znajduje się lodge Ralais and Chateaux o tej samej nazwie co okolica  i oczywiście o moim naj, naj, naj! O boskiej Miavanie na samotnej wyspie Nosy Ankao! Zresztą co ja będę opowiadał – wyguglujcie sobie zdjęcia.

A na koniec? Na koniec jeśli chcecie, aby przygotować dla was taką właśnie podróż – szytą na miarę i z fantazją – zapraszam na moje profile zawodowe.

Tym się zajmuję zawodowo jeśli akurat nie jestem na spotkaniach travel designerów w Kapsztadzie, Marakeszu, Miami, lub Cannes:).

Instagram
Twitter
Visit Us
Follow Me
YOUTUBE
YOUTUBE
LinkedIn
, , , , , , , , , , , , , , , , ,