Sounds of the Whales

Głosy wielorybów

whales_strait_of_magellan

Whales „dancing with the stars”

Dopłynęliśmy szczęśliwie – szczęśliwe, bo niespokojne wody cieśniny Magellana potrafią być … niespokojne. Carlos założył swoje antyfogowe gogle i z bananowym uśmiechem powiózł nas w siną dal. Jechaliśmy wierzchem, okrakiem na siodłach, trzymając się pałąka w jednopalczastych rękawicach. I tak 3,5 godziny. Bez kapoków, bo w kombinezonach wypornościowych i to polskiej produkcji (sic!). Poźnym popołudniem przybiliśmy do brzegu. Obóz na wyspie Karola III – stylowe igloo na drewnianych podestach, wzniesione ponad kruchą substancją miejscowego ekosystemu.

Carlos

Carlos

whales_strait_of_magellan-7

Igloos at Carlos III Island

Kopuły mieszkalne ogrzewane są poczciwą kozą, która oprócz dostarczania ciepła, tworzy również niepowtarzalną atmosferę w tym surowym krajobrazie, tam na południowych krańcach świata. Kilka kroków powyżej obozowiska trafiam na helipad – nieużywany od czasu pamiętnej wizyty jednego z rosyjskich oligarchów. Przyzwyczajony do syberyjskich przestrzeni nuworysz, nakazał pilotowi zejść nisko nad wodę (krótkowidz?). W rezultacie nienawykłe do takiej interakcji zwierzęta, opuściły okoliczne wody na kilka tygodni. Ech …

whales_strait_of_magellan-8

Igloos seen from the helipad

Krótki lunch i płyniemy na pierwsze łowy. Wypatrując w ciemnych wodach humbaków zawijamy pod ścianę lodowca. Juan wyjaśnia procesy glacjalne, a my nie możemy oderwać wzroku od niebieskiej – chciałoby się rzec – tęczy zamarzniętych wód. Kolory zdają się nie robić wrażenia na baraszkujących w pobliżu fokach.

whales_strait_of_magellan-6

Glacier at Strait of Magellan

To nam poświęcają więcej uwagi – w końcu nie co dzień goszczą, oddzianych na czerwono, dwunogów z … Krakowa. Napatrzeni na niebieskości bierzemy kurs na obóz. Po kilkunastu minutach musimy jednak zwolnić, bo oto u wyjścia z zatoki trafiamy na „taniec z gwiazdami”. Trzy humbaki serwują bezpłatne przedstawienie. Salta, piruety i raz wolne raz szybkie (szybki, szybki, wolny, …?) uderzenia ogonem o granatowe wody cieśniny. Zachodzące słońce dodaje uroku zabawie. Kolory, jak i cała sytuacja wydają się nierealne.

whales_strait_of_magellan-9

Whale watching at Strait of Magellan

Gdy później, wieczorem, przy słabym świetle żarówki, oglądamy zdjęcia ogonów poszczególnych osobników, naukowcy bezbłędnie rozponają z kim mieliśmy dzisiaj przyjemność. Dzień kończymy pożywną kolacją przygotowaną własnoręcznie przez badaczy. Długo po niej wiedziemy nocne rozmowy, przerywane przez żerujące nieopodal wieloryby. Odgłos wyrzucanej przez otwór grzbietowy wody budzi mnie także nocą. Zakopuję się głębiej w śpiworze, nie ze strachu, a z zimna – koza – przyjaciółka – zdążyła wygasnąć.
Następny dzień upływa nam na kolejnych obserwacjach. Raz młode, raz stare wieloryby przecinają nasz szlak. Carlos i spółka mają udokumentowane spotkania ze 120 osobnikami. Choć widzimy tylko kilka z nich, zabieramy ze sobą wspomnienia na całe życie. Szczególnie to gdy „na odjezdnym” jeden z samców łypnął na nas swym uważnym okiem, otarłwszy się uprzednio o … dno naszej lichej łodzi. Nie przemówił głosem wieloryba, choć wydawało mi się, że słyszę jakby odległy szmer … ultradźwięków. Hasta la proxima vez amigos!

whales_strait_of_magellan-10

Tagged: , , , , ,

Dodaj komentarz