29 stycznia 2016 Janusz Gałka

Tajskie Spa w Mandarinie Oriental, Keemali i Anantarze Layan

Mandarin Oriental Bangkok

O Bangkoku napisano już wszystko. Stolica pięknej Tajlandii wzbudza zachwyty, ale i nie oszczędza turystom negatywnych doznań. Zjedzenie za 2 dolary pysznej zupy na wątpliwej czystości ulicy budzi w nas Europejczykach lęk. Dla bezpieczeństwa dolewamy więc szybkiego Chivasa z 7 Eleven. Czy potrzebnie? Owszem inna flora bakteryjna bywa dla naszego organizmu wymagająca, ale nie ma w sobie mocy egipskiej „zemsty faraona”. Warto więc jeść, próbować, kosztować, a język niech odkrywa nowe smaki, nawet jeśli czasem przyjdzie mu zdrętwieć od nadmiaru chili. Bangkok to także wybitna kuchnia. Często eksperymentalna, nowoczesna, dostarczana na pańskie stoły przez młodych, zdolnych, którzy łączą lokalne smaki z doświadczeniem europejskich, singapurskich, czy bliskowschodnich podróży. Bangkok to w końcu niegasnącą gwiazda Mandarin Oriental (w tym roku 140 lat istnienia!). Wybitna kolacja, energetyczne śniadanie i delikatny lunch – zawsze na tarasie przy rzece Chao Phraya – o każdej porze roku. Nie wierzycie? Zapytajcie! Kogo? Na przykład mnie!

Grudniową porą nie zajechałem tu jednak aby zwiedzać, czy jeść (choć bez ostatniego trudno się obyć). Mówiąc wprost i bez ogródek zachciało mi się mandarinowego spa. Gdzież indziej tajskie spa jest tak tajskie?

Jak zwykle bylem w „niedoczasie”. Wpadłem do pokoju witany przez butlera, który chciał mi tyle opowiedzieć i w tylu sprawach być pomocny. Niewiele zdziałał – zapadał wieczór i doganiała mnie godzina przyjemności cielesnych.

Mandarin Oriental Bangkok-3

Mandarin Oriental Bangkok z drugiego brzegu Chao Phraya

Mandarin Oriental Bangkok

Przyjmijcie na słowo, że w tym łóżku się szybko zasypia!

Nigdy nie przestanę się dziwić głębokim pokładom uprzejmości Tajów. Uśmiech i ukłon na powitanie, zmiana obuwia na „spa pantofle” na klęcząco, puszczanie przodem w kolejnym ukłonie i „mind your step mister” w miejscach o słabym świetle i na schodach. Ach no i sakramentalne: „do you like my pressure?”, albo „your treatment is done Sir”. Spa w Mandarin Oriental w Bangkoku podobnie jak jedna z restauracji Verandah oraz sala fitness położone są po drugiej stronie rzeki. Żeby tam dotrzeć trzeba więc wskoczyć na wodny shuttle – stylową łódź hotelową – w nocy dodatkowo oświetloną.

Mandarin Oriental Bangkok-2

Widok z pokoju w Mandarin Oriental Bangkok

Transfer trwa pięć minut, a powitanie z drugiej strony jest niezwykle wylewne. Byłem tam przed świętami Bożego Narodzenia – dekoracja była więc tym bardziej  … przepyszna, choć jak przypuszczam – niejadalna. Klika kroków wąskim korytarzem i kilka stopni schodami zaprowadziło mnie przed wykonane z egzotycznego drzewa drzwi – już lekko uchylone – a jakże, bo tutaj się gościa wyczekuje – oczywiście z uśmiechem!

Mandarin Oriental Bangkok Tajskie spa

Mandarin Oriental Bangkok Spa copyrights mandarinoriental

W czasie gdy wypełniałem standardową check listę zdrowotną, moja pani opowiedziała jaki zabieg mnie czeka. Pozwoliła wybrać olejek do masażu i zmieniła moje klapki „wszędołazy” na miękkie pantofle. W pokoju zabiegowym miałem wszystko co służy myciu, goleniu, nawilżaniu i pachnieniu – przez ułamek sekundy miałem wrażenie, że trafiłem do japońskiego onsenu. Tym razem rozpoczęło się peelingiem z dzikiego ryżu. Po zmyciu scrubingowego okładu wróciłem na materac po porcję solidnego masażu balijskiego – sama przyjemność! Ech tajskie spa obudziło we mnie głód. Kompletnie zrelaksowany wyskoczyłem więc na chwilę poza hotel, na wspomnianą na początku tekstu zupę uliczną.

Mandarin Oriental Bangkok The Bamboo Bar

Jak nazwa wskazuje The Bamboo Bar

Wieczór zastał mnie jednak w pięknym mandarinowym cigar loungu (osobna sala w The Bamboo Bar). Wszedłem z zamiarem zrobienia kilku ciekawych ujęć, a skończyłem z montecristo numero cuatro i lampką Zacapa XO.

Mandarin Oriental Bangkok-6

Cigar Lounge jest zarządzany przez firmę zewnętrzną, przy zapisie zakupu na pokój jest więc dodatkowa opłata

Mandarin Oriental Bangkok-5

Mieszacz powietrza w Cigar Lounge

Dosiadłem się na chwilę do grupy podróżujących w biznesach ludzi od finansów (bankierów zabrzmiałoby pewnie zbyt pretensjonalnie – choć zaiste tak bylo!:)). Owi zatem żerujący na naszej krwawicy biznesmeni:), byli uprzejmi zauważyć moje popołudniowe przybycie do hotelu. Trochę – jak powiedzieli – zdziwiło ich, co gość z torbą i plecakiem (foto) robi w takim hotelu, a gdy dowiedzieli się, że z Polski – kompletnie odjęło im mowę. W dobrym humorze wróciłem chwilę później do mojego pokoju. Masaż i digestif sprawiły, że zasnąłem zanim policzyłem do czterech.

Keemala – domy na drzewach

Trochę zamarudziłem w Bangkoku – moja wina! Po pysznym śniadaniu w Riverside Terrace wpadłem jeszcze na chwilę do Ananatary Riverfront i na ostatnich nogach zdążyłem na Thaia w drodze na Phuket. Nota bene Thai Airways trochę straciły w moich oczach. Klasa biznes wymaga szybkiego odświeżania, a Business Lounge w lotach krajowych jest po prostu stary i brudny. Duże zaskoczenie!
Phuket nie jest moim miejscem na ziemi. Owszem mam tu dobre wspomnienia z hotelu Banyan Tree (tajskie spa!), w którym kręciliśmy pilota programu telewizyjnego (który z przyczyn telewizji wiadomych nigdy się nie ukazał), ale poza tym jest tu zawsze gwarno, mnóstwo ludzi i plaże od strony zachodniej nie są szczególne. Przyciągnęła mnie tu niezwykła inwestycja. Ciekawy architektonicznie resort Keemala. Przyjechałem w tydzień po otwarciu z polecenia mojego przyjaciela z Hongkongu Mosesa Daswani i muszę powiedzieć, że miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Do tego stopnia, że w zasadzie nie mialem czasu na sen. Pół nocy i poranek biegałem z aparatem szukając najlepszych ujęć, aby oddać niezwykłą atmosferę obiektu. Mimo krótkiego czasu, który upłynął od otwarcia trudno się było do czegoś przeczepić. Zaskoczyła mnie wysoka jakość wykończenia wnętrz, bogate powitanie (egzotyczne smaki makaroników zapadły w moją smakową pamięć) i dobrze zaopatrzona lodówka z darmowymi produktami organicznymi. Wieczorem po moim przyjeździe rozpętała się tropikalna burza z tym większą przyjemnością dałem się zamknąć gdzie? Oczywiście w spa! Nuda? Niekoniecznie. Każdy z pokoi zabiegowych ma niezwykły zewnętrzny prysznic. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, by stworzyć w niej taki obraz: noc, duszna i gorąca, ponure grzmoty i ściana ciepłego deszczu, którego krople z trudem przedostają się pod Wasz gorący prysznic – jak w raju:).

A potem usypiający masaż w monotonnym szumie wody, tłumionej grubą warstwą pokrywających dach liści palmowych. Tajskie spa. Ale co tam słowa! Niech zdjęcia oddadzą atmosferę miejsca.

Keemala-6

Keemala hotel inny niż wszystkie

Keemala-9

Kopuły pokoi zabiegowych przywodzą na myśl indiańskie wigwamy

Keemala-4

Nietypowe dojście do loungu

Keemala Phuket Tajskie spa

Terapeutka spa w drodze do pokoju zabiegowego

Keemala-16

Willa z basenem – obok identycznej mojej

Keemala-20

Wiszący most jak z opowieści z Indianą Jones

Keemala-2

Lobby Keemala

Keemala-31

Basen – co widać

Keemala-27

Sypialnia – zarówno wnętrze jak i materiały pościelowe najwyższej jakości

Keemala-28

Łazienka z beczką i czego nie widać na zdjęciu wyjściem pod prysznic pod gołym niebem

Keemala-29

Ot wanna!

Keemala-30

Łazienkowe lustro

A propos Keemali mam dla Was jedną radę. Jeżeli zależy Wam na wrażeniu „mieszkania w dżungli” koniecznie wybierzcie zaszyte w lesie wille z lewej strony resortu (stojąc twarzą do niego). Te z prawej choć mają częściowy widok na morze to w kadrze dostaniecie również inne zabudowania (nic ciekawego). No bo właśnie Keemala nie leży przy plaży!

Anantara Layan po powodzi

Anantara Layan-3

Wszystkie ręce na pokład! Usuwanie skutków ulewnych deszczy w Anantarze

To pierwszy widok jaki zobaczyłem gdy dojechałem do resortu. Dziesiątki ludzi krzątających się aby uprzątnąć skutki nocnej ulewy. Potoki wodno-błotne musiały mieć niezwykłą moc. Personel wymieniał nawet wodę w sadzawkach, no i morska laguna, nad którą położony jest resort, miała kolor brunatny.

Z tą Anantarą mam pewien problem. Niby wszystko ok. i wszyscy zwyczajowo uprzejmi, ale jest w tym resorcie pewna doza bezosobowości. Obiektywnie. Przywitał mnie młody i rezolutny Japończyk – uczeń. Jak na tajskie klimaty jednak zbyt wyluzowany i pewnie ze względu na wiek nie do końca czujący granicę między uprzejmością, a brataniem się. Chciał mi podać kawę, ale ekspress w lobby check-inowym nie działał, ktoś zapomniał o wodzie, czy kapsułkach. Na szczęście nespresso w pokoju było „zadbane”. Pokój/ pokoje takie jakieś bez duszy. Początkowo myślałem, że pewnie tylko mój (spałem w „entry level” premier room), ale gdy następnego dnia zobaczyłem inne wersje – w tym spore wille dwusypialniowe z basenami – utwierdziłem się w przekonaniu, że jest trochę zimno i to niekoniecznie z powodu klimatyzacji ustawionej na 16 st. C. Hotel ma oczywiście wiele zalet. Do jednej z głównych zaliczyłbym spa.

Anantara Layan-10

Anantara Layan Spa

W przeciwieństwie do 90% hoteli w Tajlandii pokoje zabiegowe są tu pełne dziennego światła, co jest interesującą odmianą. Terapeutki nie odstają od tych, w innych wysokiej jakości resortach. Korzystałem z zabiegów w nietypowej porze (samo południe). Kokosowy peeling z miętą zakończyłem krótkim masażem antystresowym, a naturalnym jego przedłużeniem okazał się być wypoczynek w pokoju relaksacyjnym.

Anantara Layan Tajskie spa

Nietypowe! Pokoje zabiegowe z dużą ilością światła dziennego

W pobliżu spa jest hotelowy hidden gem – basen, z którego prawie nikt nie korzysta.

Anantara Layan-4

Basen spa w Anantarze Layan

Anantara Layan-13

Basen inne ujęcie

Anantara Layan-12

Basen spod … parasola

Ten przy plaży jest zbyt eksponowany, szczególnie w porze śniadania, czy lunchu. Trzeba mieć ciało australijskiego fitnessboya, lub brazylijskiej sambylady żeby się tam pokazać. Za to podczas kolacji, czy bardziej przy przedkolacyjnym aperitifie z GM, otoczenie basenu zamienia się w romantyczne, oświetlone światłem świec, miejsce schadzek. Cały ten teatr jest najlepiej widoczny z tajskiej restauracji Dee Plee położonej na wzgórzu.

Anantara Layan-5

Anantara Layan – kolacyjnie

Kto nie skosztował tu lokalnej specjalności Massaman Nua, czyli wolno gotowanych policzków cielęcych, niewiele wie o lokalnej kuchni. Lunchowo polecam cztery miniburgerki w przybasenowej Breeze.

Anantara Layan-15

Kabana w tajskiej restauracji Dee Plee

Nieoczekiwanym plusem resortu Anantara Layan okazały się być rezydencje. Budowa prywatnych posiadłości na terenie renomowanego hotelu to praktyka ostatnich kilkunastu lat. Obiekty kosztują krocie, ale głównym przychodem operatora terenu zdaje się być codzienna obsługa. Team hotelowy sprząta i dogląda ogrodu, a gdy właściciel zapragnie zatrudnić kucharza, aby przyrządzić kolację, ten wpada z całą ekipą, kuchcikami i kelnerami. Nie wychodzą dopóki nie … zatrą po sobie śladów. Ta samo działa temat jeśli chodzi o tajskie spa. Skorzystałem z tego, że niektóre z budowli wciąż są w stanie surowym i pomimo protestów strażnika zrobiłem z nich plener z zachodzącym słońcem.

Anantara Layan

Anantara Layan – zachód słońca spod pagody na … placu budowy rezydencji

Mała dygresja na temat protestów strażnika. Zrobił groźną minę, nadął się i zawołał coś do mnie po tajsku. Nie byłem mu dłużny. Zatrzymałem się gwałtownie i gestykulując wymownie nawsadzałem mu po polsku. Biedak nie zrozumiał ani słowa, ale podniesiony głos i wymachiwanie rękami ponownie zdały egzamin. Gdy mijałem go mamrotał coś przepraszająco w tajenglish.
Baaaardzo pozytywnie zaskoczyło mnie śniadanie. Z najprawdziwszym szampanem i ogromnym wyborem przeróżnych potraw. Mnóstwo maleńkich zestawów jogurtowo – granolowych z dodatkiem i bez egzotycznych owoców. Były też wszelkiej maści smoothies i soki ze świeżych owoców, nie mówiąc o przeróżnych potrawach z jajek „sadzanych na oczach” gości na tostach i crispy bekonie.
Ostatecznie pokojowy niedosyt został więc przezwyciężony dobrą kuchnią i pięknymi widokami, no i to tajskie spa! Do zobaczenia wkrótce!

Mandarin Oriental Bangkok
48 Oriental Avenue, Bangkok 10500, Thailand
www.mandarinoriental.com/bangkok/

Keemala
10/88 Moo 6, Nakasud Rd., Kamala, Kathu District, Phuket, 83150, Thailand
www.keemala.com

Anantara Layan
168 Moo 6, Layan Beach Soi 4, Cherngtalay, Thalang, Phuket 83110, Thailand
www.phuket-layan.anantara.com

Tagged: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz